Koniec świata?

Według pewnej przepowiedni, dokładnie dzisiaj tj. 23 września 2017 r. ma nastąpić koniec świata Czytaj więcej »

 

Wielki wyborczy spisek musiałby liczyć kilkuset tysięcy członków komisji i mężów zaufania

Pojawiają się głosy postulujące ponowne wybory. Uzasadnieniem tych postulatów jest to, że PSL zdobył za dużo głosów, listy wydrukowano w postaci książeczki i nie działa system komputerowy.


Sukces wyborczy PSL nie jest niczym dziwnym. Co parę wyborów preferencje wyborców się zmieniają, znikają monopolizujące władze partie takie jak AWS czy UW, na ich miejsce pojawiają się nowe takie jak PO i PiS. Wyborcy, podobnie jak politycy, migrują od jednej partii do drugiej, jak wypadku PO i PiS. A giganci sprzed lat dziś ponoszą klęski jak SLD.

Po zamknięciu lokali wyborczych, członkowie komisji wyborczych, czyli osoby zgłoszone na członków komisji wyborczych przez startujące w wyborach partie polityczne (w tym i przez PiS), oraz mężowie zaufania wydelegowane przez partie startujące w wyborach (w tym i PiS), liczą ręcznie głosy – w założeniu ma to zapewniać bezstronność.

Wynik liczenia jest umieszczany w sprawozdaniu podpisywanym przez członków komisji. Na podstawie tych sprawozdań zliczane są głosy i rozdzielane mandaty. Zamiast powtarzać kosztowne wybory, należy tylko poza wadliwym systemem policzyć wyniki podane w komisjach wyborczych. Należy to zrobić i ręcznie, i równocześnie można użyć w tej czynności działające systemy komputerowe nie podłączonych do internetu.

Jeżeli pojawiają się wątpliwości do do rzetelności prac komisji wyborczych można policzyć głosy oddane. Po wyborach są one na pewien czas archiwizowane – nie ulegają niszczeniu (jeszcze przez półtora miesiąca do końca 2014 roku).

PiS, dziś głoszący, że wybory są sfałszowane, jest partią otrzymująca olbrzymie dotacje finansowe na swoją działalność. Mógł więc, głosząc od lat nieuczciwość PO, przygotować się do monitorowania wyborów. Wystarczyło by gdyby członkowie komisji z nominacji PiS i mężowie zaufania z PiS dostarczyli do PiS odpisy protokołów sporządzonych w swoich komisjach (xero, foto, notatki, czy wypełnione uprzednio formularze – kandydaci znani byli przed wyborami). Dodatkowo na tej podstawie aparat PiS mógłby samemu ustalić wyniki, i odnieść prestiżowy sukces prezentując je szybciej niż PKW (co by pokazywało na tle klęski organizacyjnej rządu, że opozycja jest sprawna).

Sugestie o ogólnokrajowym dostawianiu krzyżyków sugerują (a sugerujący sobie z tego sprawy nie zdają), że miał miejsce ogólnopolski spisek wszystkich członków komisji wyborczych. Jest to niezwykle śmiała sugestia zważywszy, że komisji wyborczych było prawie 28.000, w każdej z nich do 9 osób, w sumie zapewne poniżej 300.000 ludzi - zapewne kilkadziesiąt tysięcy z nich zgłosił PIS, pewnie była podobna ilość mężów zaufania z PIS. Ogólnopolski spisek, który miał by sfałszować wybory musiał więc liczyć kilkaset tysięcy osób, w tym kilkadziesiąt tysięcy osób związanych z PiS.

Pojawiły się też głosy, że przyczyną dużej liczby głosów było to, że wyborcy sami stawiali krzyżyki w na każdej stronie broszurki wyborczej. Gdyby była to prawda oznaczało by to, że byli to wyborcy nie wykorzystujący w czasie wyborów procesu analitycznego zwanego myśleniem - i dobrze się stało, że ich głosy są nie ważne. Trudno oczekiwać od wyborcy partii G racjonalnego wyboru, gdy wyborca tej partii dostając broszurę wyborczą, zamiast zagłosować na partie G, głosuje na partie A, B, C, D, E, F, G.

Niewątpliwie PKW zaliczyło kolejną kompromitacje. Nie mniej polskojęzyczni politycy, którzy zyskują co wybory poparcie większości Polaków, nic nie zrobili by zmienić ta sytuacje. Jak zwykle koalicja i opozycja, pogrążone, w wzajemnych nawalankach personalnych obudziły się z ręką w nocniku. Nie jest to niezwykłe, to normalna sytuacja w Polsce. Niezwykłe jest to, że przy nieodpowiedzialności koalicji i opozycji, które absolutnie Polakom nie przeszkadzają, woda płynie z kranu, a prąd jest w kontakcie - jest to zresztą dowód bezgranicznego miłosierdzia bożego dla narody polskiego.

Jan Bodakowski


One Response to Wielki wyborczy spisek musiałby liczyć kilkuset tysięcy członków komisji i mężów zaufania

  1. paweł napisał(a):

    Mogło byc wiele spisków lokalnych, a nie jeden ogólnopolski. Czy to Autor brał pod uwagę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *