Wpływy mniejszości żydowskiej w Polsce na przestrzeni wieków – Michalkiewicz, Płużański, Żebrowski

Dlaczego niektórzy żydzi nie lubią Polaków, co kryje się za nazwą Zakonu Synów Przymierza, jak żydzi realizują swoje cele w RP Czytaj więcej »

 

Wipler, Gowin, Korwin, Ruch Narodowy, czyli zamieszanie na prawicy

Na rok przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i samorządowymi, a na dwa przed elekcjami prezydenckimi i parlamentarnymi sytuacja na prawicy robi się coraz ciekawsza. Ilość bytów politycznych, które mają duże aspiracje, aby zdobyć poparcie prawicowych wyborców jest coraz większa, w dodatku ostatnie wydarzenia na scenie politycznej komplikują sytuację i czynią ją coraz bardziej interesującą.



Bohaterem mediów został wybrany do Sejmu w 2011 roku z warszawskiej listy Prawa i Sprawiedliwości poseł Przemysław Wipler. Były prezes Fundacji Republikańskiej dał się poznać jako wyważony, dobrze przygotowany merytorycznie polityk, który zyskał sobie sympatię osób o poglądach konserwatywno-liberalnych. Wybrany został dzięki głosom zwolenników UPR/KNP (przypomnijmy, że w Warszawie nie było listy KNP, a sam Wipler tuż przed wyborami opublikował list do wolnościowców z prośbą o poparcie), a jego dotychczasowa praca poselska bardziej była doceniana przez osoby sceptycznie nastawione do PiS niż przez rdzenny elektorat tej partii. Przez cały ten czas przy każdej możliwej okazji Wipler zasypywany był sugestiami, że nie pasuje do swojej partii, ale dotychczas twardo trzymał się tego, że PiS prowadziło liberalną politykę podczas swoich rządów, a w partii jest możliwość prezentowania różnych poglądów, także wolnorynkowych.

Wydaje się, że czarę goryczy mogła przelać sytuacja związana z inicjatywą Wiplera „Polska bez PIT”. Poseł zainicjował akcję samodzielnie, twierdząc, że skoro związkowcy i etatystycznie nastawieni politycy PiS-u mogą „walczyć z umowami śmieciowymi”, to i on może wybić się na niepodległość. Media donoszą, że skończyło się to klapą – po rozmowie z Mariuszem Błaszczakiem, wolnościowy poseł zrezygnował z udziału w konferencji o „Polsce bez PIT” tuż przed jej rozpoczęciem, mimo tego, że udział wzięli wszyscy pozostali mówcy – przedstawiciele organizacji pozarządowych. To wydarzenie jest dość symboliczne, bo dobrze opisuje to, co Wipler mówił, a co realnie mógł. Oczywiście ciężko mieć mu za złe, że medialnie starał się bronić swojej partii, bo na tym polega praca polityka.

Ostatecznie Wipler wystąpił z partii i postanowił budować swój ruch polityczny. O takiej możliwości już kilka tygodni temu informował tygodnik „Uważam Rze”. Wipler miał prowadzić rozmowy z Jarosławem Gowinem, aby stworzyć wspólną partię, jednak pomysł miał spalić na panewce. Dziś Wipler jest póki co jedyną znaną osobą, która w owym nowym ruchu ma wziąć udział. Czy ma więc szanse? Osobiście wydaje mi się, że są one nikłe. Przede wszystkim Przemysław Wipler nie jest politykiem rozpoznawalnym. Dla nałogowych użytkowników Facebooka, czy czytelników wolnościowych stron internetowych, były poseł PiS-u to osoba znana, jednak wydaje się, że dla szerszego grona wyborców, jest on wciąż anonimowy. Nawet tak popularny polityk jak Zbigniew Ziobro, gdy założył swoją partię, do dziś nie może przekroczyć progu wyborczego w badaniach opinii publicznej. Były prezes Fundacji Republikańskiej to też osoba, która nie ma charyzmy lidera, choć warto odnotować, że ma on bogate doświadczenie w pracy w sektorze pozarządowym – zdążył być już prezesem Stowarzyszenia KoLiber, Fundacji Odpowiedzialność Obywatelska, Ruchu 10 Kwietnia i wspomnianego już Ruchu Republikańskiego. Z tego wynika, że ma już bogaty staż w budowie struktur, jednak budowa partii politycznej, to wyzwanie dużo większe. Wydaje się wątpliwe, aby Wipler samodzielnie był zdolny stworzył partię zdolną powalczyć w wyborach.

Pomysł powstania nowej, wolnorynkowej partii jest jednak sensowny, dlatego myślę, że były poseł PiS-u trochę pospieszył się ze swoją decyzją. Media o jego ruchu mogą szybko zapomnieć, sytuacja byłaby zupełnie inna, gdyby rzeczywiście odejście z partii połączył z ogłoszeniem powstania nowej centroprawicowej partii wraz z Jarosławem Gowinem, Pawłem Kowalem, a może nawet Romanem Giertychem (choć to może nazwisko zbyt na wyrost).  Taka partia mogłaby liczyć na szerszą uwagę w mediach. Widać przecież, że Wipler rozumie się z Gowinem, a ich spojrzenie na państwo jest bardzo podobne. Obaj wybrali jednak inne drogi, choć Gowin wydaje się, że wybrał lepiej. Ubieganie się o przewodnictwo PO jest dobrym posunięciem, bo ewentualna (bardzo prawdopodobna) porażka z Tuskiem, spowoduje, że Gowin będzie mógł odejść w blasku fleszy i z aurą tego, który walczył i odszedł za to, że chciał reformować. Wipler z kolei odszedł, został zmiażdżony przez twardy elektorat PiS, ale jego inicjatywa nie wydaje się być atrakcyjna medialnie. Dopiero dołączenie głośnego polityka, jakim jest Gowin, mogłoby nadać tej propozycji świeżość, choć pierwszą polityczną siłę nośną Wipler wytracił na swoje samodzielne odejście, za którym póki co nic konkretnego nie idzie (zapowiedział póki co stworzenie stowarzyszenia, choć sam twierdził, że jego cele są polityczne, także wyborcze).

Odejście najbardziej wolnorynkowego posła PiS-u zauważył też Janusz Korwin-Mikke. Dość zaskakująco wyglądają ostatnie sondaże KNP, które dają tej partii nawet 5%. Ciężko powiedzieć, czym jest to spowodowane, ale każdy, kto dłużej obserwuje poczynania kolejnych inicjatyw Korwina wie, że nie należy zbytnio ekscytować się tymi sondażami, bo każdy wie, jak to z Korwinem jest. Prezes KNP od razu zareagował na decyzję Wiplera i wyraził chęć współpracy. Poseł wypowiadał się wielokrotnie na temat JKM i jasne jest, że będzie trzymał go na dystans, bo wie z czym wiąże się współpraca z Korwinem. Był w końcu rzecznikiem Unii Polityki Realnej. Niewykluczone jest jednak, że będzie współpracował z KNP, gdyż środowisko to wydaje się być dla niego naturalnym sojusznikiem.

Kolejnym środowiskiem, które uaktywniło się w ostatnich dniach są narodowcy, którzy planują swój kongres, na którym poznamy szczegóły powstającego Ruchu Narodowego. Ruch ten nadal jest wielką niewiadomą, a wyborcy o poglądach wolnorynkowych nadal zasypują strony narodowców pytaniami o to, czy Ruch będzie „socjalistyczny”, czy „liberalny”. Wydaje się, że narodowcy celują do innego elektoratu niż Wipler/KNP, więc ci „liberalni” i tak większe nadzieje pokładają we wspomnianych już środowiskach. Trzeba jednak zauważyć, że w budowę Ruchu Narodowego włączyły się osoby o poglądach wolnorynkowych, liderami narodowców są przecież Krzysztof Bosak, Marian Kowalski (były członek UPR i KNP), Przemysław Holocher, Jerzy Wasiukiewicz, czy Bartosz Józwiak (prezes UPR). Te nazwiska dają nadzieję na to, że Ruch Narodowy pójdzie w stronę wolności gospodarczej, choć wolnościowcy sceptycznie patrzą na postać byłego prezesa Młodzieży Wszechpolskiej, Roberta Winnickiego, a także na często podnoszone przez nacjonalistów zarzuty wobec liberalizmu, czy wolności gospodarczej.

Czy Ruch Narodowy ma szanse wyborcze? Wydaje mi się, że są one nawet mniejsze niż te KNP. Narodowcy mają bardzo negatywny wizerunek w mediach, który ciężko będzie zmienić, odwołują się do tradycji, która przedstawiana jest w mediach w sposób skrajnie zły i niesprawiedliwy. Ich naturalnym elektoratem są tylko zadeklarowani narodowcy, marginalne grupy skrajnie prawicowe i konserwatywne (choć nieprzejednanym krytykiem Ruchu Narodowego jest przecież prof. Wielomski), niewielkie liczebnie, a także kibice. Nie wydaje się, aby te wszystkie grupy dały duży wynik wyborczy, choć oczywiście Ruch Narodowy nie ogłosił żadnych politycznych aspiracji, to jednak wydają się one być naturalne. Jeżeli narodowcy dalej będą popełniać wizerunkowe gafy (akcje z zakłócaniem lewicowych wykładów, czy memy Artura Zawiszy o liberałach-pedałach), to niestety ich szanse na sukces są dość ograniczone.

Sytuacja na prawicy jest więc ciekawa i wielonurtowa. Dzieje się dużo, a ostatecznie wydaje się, że wszystko rozegra się między poszczególnymi tworami i wygrać mogą ci, którzy pójdą na kompromis i sojusz. Wyborców prawicowych, którzy nie chcą głosować na PiS, jest wbrew pozorom całkiem sporo. Oczywiście Gowin/Wipler będą celować w elektorat centroprawicowy i wolnorynkowy, nastawiając się na przejęcie rozczarowanych Platformą, a o „ideowych” prawicowców będą walczyć KNP i Ruch Narodowy. Oczywiście możliwe są różne koalicje między organizacjami, co na pewno dodałoby entuzjazmu wyborcom, a zjednoczona prawica dostałaby punkty za jedność. Na dziś jednak KNP boryka się z problemem swojego lidera (który powoduje też niechęć pozostałych środowisk do koalicji z Kongresem), Przemysław Wipler z nierozpoznawalnością i polityczną samotnością (będzie mógł teraz aktywnie działać w Sejmie, nie patrząc już na klub parlamentarny, co może zwiększyć jego pozycję na prawicy), Ruch Narodowy z wizerunkiem i zamkniętymi możliwościami rozszerzenia bazy wyborczej, a Jarosław Gowin wybrał czekanie, choć naturalnym wyborem wydaje się Wipler i PJN. Sytuacja jest bardzo ciekawa i dynamiczna, a wyborcy konserwatywno-liberalni, wolnościowcy, prawicowcy i republikanie patrzą z wielką nadzieją na ruchy po prawej stronie. Czy to właśnie teraz nadejdzie koniec ery PO-PiS?

Marcin Surowski

Foto.: strims.p


6 Responses to Wipler, Gowin, Korwin, Ruch Narodowy, czyli zamieszanie na prawicy

  1. olek napisał(a):

    oby scenariusze opisywane w artykule się sprawdziły, prawica zjednoczyła i stała realną siłą polityczną.

  2. TSL napisał(a):

    Jak kolejny raz w wyborach wygra lewica / skrytolewica to chyba pora będzie wyjechać z tego kraju…

  3. kaz napisał(a):

    Idzie wiatr odnowy, to Ruch Narodowy!

  4. Sizar napisał(a):

    Ciekawostka: Ruch Palikota i Ruch Narodowy w jednej debacie: http://www.youtube.com/watch?v=Zi9Gxdvo5P4

  5. wolnościowiec napisał(a):

    Mam nadzieję , że coraz wiecej ludzi zaczyna rozumieć, ze tylko wolność gospodarcza, wolny rynek sa w stanie uwolnić ducha przesiebiorczośći i co za tym idzie dalszy rozwoj kraju. Stowarzyszenie ” Wolnosc przedsiebiorcow”, nowopowstajaca Partia Libertarianska, i inne ruch wolnosciowe, to jest nadzieja, ze cos sie zmieni w tym skomunizowanym kraju.

  6. Marko napisał(a):

    Przede wszystkim tzw. wybory to fikcja. Nie bylo nigdy zadnych wyborow. Role sa od dawna podzielone i zawsze „wygrywa” albo lewa albo prawa strona, czyli NASI. Zioberk wykopany przez kaczorow dostal dla picu „swoja partyjke”, teraz kolejny pogoniony dostanie swoja, zeby nie przeszkadzal LO. Przy okazji kilka mln baranow bedzie znow mialo swojego idola i nadzieje na „wolny rynek”, „demokracje”, „prawice”, „lepsze czasy”…Baran zostanie jak wiadomo do konca zywota baranem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *