Szwajcarzy zdecydowali o obniżce VAT, który i tak jest tam bardzo niski

Szwajcaria rządzi się swoimi prawami. Instytucja referendum, nieznana w takiej skali w innych krajach, pozwala obywatelom rzeczywiście współdecydować o tym, jakie prawo jest tam stanowione Czytaj więcej »

 

Wolny handel UE – USA. Pic na wodę…?

Trwają ponoć negocjacje pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską w sprawie stworzenia strefy wolnego handlu. Jak podają zwolennicy takiego rozwiązania, może to dać obu stronom miliony nowych miejsc pracy.



W akcję poparcia dla tej strefy włączył się minister spraw zagranicznych III RP, Radosław Sikorski. Stwierdził, że polskie MSZ będzie „zagrzewać Komisję Europejską oraz Stany Zjednoczone do osiągnięcia porozumienia”.

Przed laty, gdy ważyły się losy członkostwa Polski w Unii Europejskiej, środowiska prawicy liberalnej zgłaszały propozycję, by zamiast do UE, Polska podjęła starania o wejście do północno-amerykańskiej strefy wolnego handlu NAFTA. Wówczas pomysł ten był obśmiewany ze wszystkich stron, zwłaszcza ze strony tych, którzy stręczyli nam Unię. Można się spodziewać, że teraz będą nam znów stręczyć umowę o wolnym handlu między UE a USA.

Nie chodzi o to, że czepiam się samej umowy. Wolny handel to wszak podstawa normalności i gwarant wzrostu dobrobytu narodów, ale coś mi się wydaje, że ten „wolny handel” to będzie taki „pic na wodę…”. Pytanie bowiem, czy tak zbiurokratyzowana organizacja jak Unia Europejska, której istotą jest przecież regulowanie każdej dziedziny życia, w tym gospodarki, tysiącami nakazów, zakazów, reglamentacji, limitów, kwot… itp. będzie w stanie otworzyć się na naprawdę wolny handel? Można zatem przypuszczać, że z owej umowy nic nie wyjdzie, albo też wykluje się z niej jakiś potworek, który korzyści przyniesie wybranej, wąskiej grupie „biznesmenów” i podczepionych pod nich polityków. Zwłaszcza, że Stany Zjednoczone też nie są dziś tytanem wolności i ten „wolny handel” będą zapewne starały się zorganizować w ten sposób, by to ich było na wierzchu…

Pomijając już te zawiłości „walki o wolny handel” polskich eurosocjalistów, którzy mają teraz „zagrzewać” zachodnich eurosocjalistów do śmiałych negocjacji w USA, po raz kolejny widać jak miałkie mamy elity. Ktoś inny musi im pokazywać, że są pewne możliwości, z których może warto byłoby skorzystać. Samodzielnie nie byli w stanie podjąć przed laty nawet próby negocjacji z USA w sprawie NAFTA. Dziś będą ich wielkimi apologetami, bo dostali pozwolenie z Brukseli… Mentalność satelicka – tak to się nazywa. Kiedyś Moskwa, dziś Bruksela…

Paweł Sztąberek


2 Responses to Wolny handel UE – USA. Pic na wodę…?

  1. Marko napisał(a):

    Pan nie zrozumial niestety tematu. Wolny handel Europy z USA istnial od zawsze. Sam sie tym wiele lat zajmowalem, importujac do USA. Generalnie firmy amerykanskie maja w Europie swoje przedstawicielstwa (ukryte) majace w duzej czesci monopol na import unijnych produktow do USA. Ten handel ma swoj lancuszek: zakup w amerykanskiej firmie (ukryta jako np. niemiecka) w Europie z pomoca amerykanskiego przedstawiciela handlowego np. w Hamburgu czy Rotterdamie, nastepnie transport amerykanskim statkiem (flaga oczywiscie Panamy) do hurtownika amerykanskiego, ktory rozprowadza towary do sklepow majacych swoje siedziby w wynajetych u tego samego pana pomieszczeniach. Pomieszczenie wynajmiesz tylko wtedy, gdy sie zobowiazesz do kupowania towaru u hurtownika….zatem temat tzw. wolnego handlu nie istnieje. O co wiec chodzi? O dwie rzeczy: aby amerykanskie firmy – wlasciciele produktow np. azjatyckich byly zwolnione z kontroli i cel do UE, Poza tym pojawi sie bez problemow zywnosc genetycznie zmieniona, nikt jej juz po drodze nie zobaczy jak przybedzie z Zanzibaru do Gdanska, nie dotknie jej zadna kontrola, bedzie tylko obrot dokumentami a tam bedzie stalo: kraj pochodzenia USA. Monsanto bedzie moglo nakarmic was swoimi „wynalazkami”. Piekne perspektywy…

  2. Paweł napisał(a):

    Świetnie opisał Pan, jak ludzie bronią się przed wszechobecnym Lewiatanem. Czyli jednak wolny rynek działa, nawet w warunkach socjal-protekcjonizmu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *