Media, czyli o oddzielaniu ziarna od plew

Oddziaływanie ideologiczne i propagandowe przynosi znacznie lepsze i trwalsze rezultaty, bez konieczności utrzymywania licznych sił policyjnych Czytaj więcej »

 

Wyprawa do krainy porto

Wróciłem niedawno z kolejnej enoturystycznej wyprawy, tym razem do Portugalii. Wyjazd był niezmiernie ciekawy i polecam ten kierunek wszystkim turystom miłośnikom wina.

Jeszcze nie tak dawno temu winem powszechnie kojarzonym z Portugalią było wyłącznie porto, należące do kategorii win wzmacnianych (mają większą zawartość alkoholu i są z reguły słodkie, bo fermentację przerywa się dodając brandy, stąd więcej alkoholu, a nieprzefermentowany cukier nadaje porto słodki smak). Na szczęście od kilkunastu lat sytuacja w tym kraju ulega zmianie i obecnie coraz częściej wszyscy sprzedawcy win wprowadzają do oferty coraz więcej portugalskich win stołowych. Moim skromnym zdaniem, niektóre z nich są w stanie w dość nieodległej przyszłości zdetronizować porto. Ale o winach za chwilę.

Portugalska różnorodność

Dolina Douro. Foto. SK
Dolina Douro. Foto. SK

Portugalia, rozciągnięta wzdłuż Oceanu Atlantyckiego i poprzecinana wzdłuż oraz w poprzek górskimi łańcuchami o zróżnicowanej wysokości, została podzielona na kilka regionów produkcji wina, różniących się nie tylko uprawianymi szczepami winorośli, ale przede wszystkim warunkami klimatycznymi i rodzajem gleby. Produkowane w nich wina dzielą się na trzy kategorie: klasyfikacyjnie najlepsze mają status DOC (Denominaćao de Origem Controlada) i IPR (wina regionalne), a wina stołowe to po prostu zwykłe, niewyszukane wina do codziennego picia np. do obiadu.

Generalnie cechą odróżniającą portugalskie winiarstwo od innych jest to, że w zasadzie w tym kraju uprawia się tylko szczepy portugalskie; szczepy tzw. międzynarodowe (np. cabernet sauvignon, merlot itp.) stanowią minimalną część upraw. Zdarza się wprawdzie, że szczep występujący w Portugalii pod miejscową nazwą nie różni się niczym od niektórych szczepów hiszpańskich (np. hiszpański tempranillo to w Portugalii tinta roriz albo aragonez), ale uprawiane są tutaj na tyle długo i w nieco odmienny jednak sposób, że mogą uchodzić za szczepy portugalskie.

Najbardziej rozpowszechnionymi odmianami są turiga national, touriga franca i tinto cão. Towarzyszy im zwykle nieprzebrana wręcz mnogość szczepów, których poza Portugalią się nie znajdzie. Jak przekonałem się osobiście, można z nich robić wina dobre, wyśmienite a nawet, nie waham się tego powiedzieć, wielkie.

Konsekwencją tego stanu rzeczy są właściwości produkowanych w Portugalii win. Ich aromat i smak są całkowicie różne od aromatów i smaków win z innych krajów. Uwzględniając jeszcze to, co napisałem na koniec poprzedniego akapitu, otrzymujemy mix, który jest w stanie zafascynować każdego miłośnika wina.

Lizbona – piętno lewicowych rządów

Lizbona. Pomnik Odkrywców Rzeka Douro. Foto. SK
Lizbona. Pomnik Odkrywców Rzeka Douro. Foto. SK

Pierwszy dzień to oczywiście Lizbona. Stolica przywitała nas upałem, który wręcz obezwładniał (w porównaniu z temperaturą, jaką pożegnała nas Warszawa). W tych warunkach zwiedzanie nawet najpiękniejszego miasta byłoby koszmarem, przynajmniej dla mnie. Zresztą Lizbona nie jest miejscem szczególnie atrakcyjnym. Widać tu wyraźnie dość żałosne skutki wieloletnich lewicowych rządów. Podobno jedyne interesujące miejsce w portugalskiej stolicy to dzielnica Bairo Alto, słynąca z nocnego życia toczącego się w dziesiątkach restauracyjek, w których można nie tylko spróbować portugalskiej kuchni czy pokosztować dobrego wina, ale również posłuchać dobrej muzyki - fado, reggae czy różnych gorących afro-rytmów. Niestety, nie dotarliśmy tam, mieliśmy natomiast okazję posłuchać fado w najlepszym wydaniu w czasie kolacji w słynnym Clube-de-Fado w dzielnicy Alfama, niedaleko lizbońskiej katedry. Wykonawcom towarzyszył zespół nie byle kogo, bo samego Fontesa Rocha, wieloletniego gitarzysty legendy fado – Amalii Rodrigues. Tutaj również odbyliśmy pierwszą degustację. Próbowaliśmy win Casal de Coelheira z regionu Ribatejo. Te eleganckie, dobrze zbudowane wina z owocowymi nutami nie dla wszystkich były nowością, bowiem ma je w swojej ofercie krakowski Dom Wina.

Dolina Douro i wielkie wino z DAO

Rzeka Douro. Foto. SK
Rzeka Douro. Foto. SK

Głównym celem naszego wyjazdu był region Douro, położony wzdłuż rzeki o takiej samej nazwie oraz jej dopływów. Jest to bodaj najważniejszy z winnych regionów Portugalii, w którym od pokoleń było produkowane wino, z którego wytwarza się najsłynniejszy portugalski produkt – porto. Jednak od połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku rośnie w Douro zainteresowanie uprawą winorośli do produkcji win niewzmacnianych. Wina te stały się na tyle popularne, że wiele z renomowanych domów porto produkuje ich więcej, niż klasycznego porto.

W piwnicach Domu Sandeman. Foto. SK
W piwnicach Domu Sandeman. Foto. SK

Wina te powstają w górskiej krainie w ekstremalnych wręcz warunkach. Składa się na nie kilka czynników. Po pierwsze bardzo zróżnicowany klimat: od bardzo gorącego lata, do mroźnych zim. Po drugie, warunki terenowe nie sprzyjają tu wegetacji roślin – stoki są strome, w dodatku stanowi je lita skała pokryta kamiennym łupkiem. W efekcie uprawy można prowadzić wyłącznie na wąskich tarasach, a winorośl sadzi się na warstwie skruszonej mechanicznie skały. Stąd też korzenie krzewów zapuszczają się bardzo daleko w głąb skały, często nawet na dwadzieścia i więcej metrów. Widok doliny Douro robi niesamowite wrażenie – rzeka przeciska się między wysokimi, stromymi górami, których zbocza pokrywają setki i tysiące tarasów obsadzonych winoroślą. Trudno nie odczuwać podziwu, gdy uświadomimy sobie, jak tytaniczną wręcz pracę wykonały tutaj całe pokolenia winiarzy. Z tego zresztą powodu cała dolina Douro została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Zanim jednak dotarliśmy do miejsca przeznaczenia w Douro, zatrzymaliśmy się na lunch w Coimbrze, dawnej stolicy Portugalii, a później odwiedziliśmy winiarnię Quinta de Cerrado, gdzie kosztowaliśmy wina z regionu Dão. Rewelacja! Jest to winnica produkująca wina od 1942 r., a posiadłość, którą zwiedzaliśmy ta rodzinna firma nabyła w latach osiemdziesiątych. Dziś produkują tu urocze białe wina, w tym rewelacyjne Envruzado Vinho Bianco, o cudownie zrównoważonej kwasowości porównywalnej z niemieckimi rieslingami, jednak o całkiem innym, frapującym aromacie. Z win czerwonych będę długo pamiętał  Dão Quinta do Cerrado – Reserva Vinho Tinto, wino wielkie, nie ustępujące dobrym winom bordoskim.

W samym sercu Douro

Takimi łodziami wożono beczki z winem do Porto. Foto. SK
Takimi łodziami wożono beczki z winem do Porto. Foto. SK

Wieczorem dotarliśmy do celu, którym była Quinta Nova w Douro. Podróż w gęstniejącym mroku wąskimi, krętymi górskimi drogami to odrębny rozdział. Już dawno nie doświadczyłem tak emocjonującego przeżycia. Ilość adrenaliny,  jaką w jej trakcie wydzielił mój organizm, starczy na co najmniej rok. Przepraszam, ale nie mam ochoty pisać więcej na ten temat, bo ożywają wspomnienia i zaczynam się nieco denerwować. W końcu dotarliśmy do winiarskiej posiadłości Quinta Nova, lecz pora była na tyle późna, że nie zwracaliśmy uwagi na jej niewątpliwe zalety. Nawet kolacja, bogata w miejscowe przysmaki nie poprawiła mojego humoru. Co prawda, wino serwowane do kolacji wydało mi się nad wyraz interesujące…

Ranek przyniósł objawienie. Po otwarciu drzwi naszego pokoju ukazał się widok godny uwiecznienia przez największych mistrzów pędzla. Strome zielone, pocięte w poprzek tarasami zbocza zanurzone w rozmigotanej w porannym słońcu szerokiej, modrej rzece. Zdjęcie obok nie oddaje w pełni zachwytu, który mnie wówczas przepełniał. Uświadomiłem sobie, że jesteśmy w samym sercu Douro!

Oto skarby Porto. Foto. SK
Oto skarby Porto. Foto. SK

Po śniadaniu zwiedziliśmy winnicę, która od ok. połowy lat 80. znalazła się w rękach rodziny Amorim (o rodzinie dalej), i w której pod troskliwą ręką najmłodszej jej latorośli,  seniory do Carmo, powstają wina wręcz zjawiskowe. Dopiero podczas porannej degustacji mogłem docenić wielkość tych win. Szczególnie przypadło mi do gustu czerwone Quinta Nova Doc Reserva Tinto 2007, wino głębokie, strukturalne, niezwykle owocowe i jednocześnie pełne tanin, wino właściwie na każdą okazję. Piliśmy to wino do kolacji, ale dopiero teraz byłem w stanie w pełni docenić jego zalety. Wino z wyższej półki, Quinta Nova Doc Grand Reaserva Tinto 2006 powalało na kolana!!! To wino, które chciałoby się pić tak często, jak to tylko możliwe.  To tyle, tytułem komentarza.

Po degustacji pracownice Quinta Nova zwiozły nas do przystani, w której czekała na nas łódź o charakterystycznym kształcie, przypominającym nieco … długie łodzie Wikingów. Takimi łodziami wożono onegdaj do Porto miejscowe wina, z których wytwarzano … porto. Dziś wożą one turystów takich, jak my. Celem tego rejsu była stolica regionu Douro, Pinhão. Mniej więcej w połowie drogi łódź dobiła do przystani, skąd po wyczerpującej wspinaczce (upał!!!) dotarliśmy do do winnicy w Panascal, gdzie produkuje się wino, z którego wytwarzane jest porto Fonseca. Ponieważ porto tej marki jest łatwo dostępne w Polsce, daruję sobie recenzje tych win.

Wino od pokoleń

Degustacja win w Quinta Dos Avidagos
Degustacja win w Quinta Dos Avidagos. Foto. SK

Pinhão jest właściwie dużą wsią, w której nie ma nic interesującego, poza muzeum wina mieszczącym się w dawnej stacji kolejowej. Budynek od zewnątrz jest pokrytym typowymi dla Portugalii azulejos, tzn. ceramicznymi płytkami barwy niebieskiej, z których przemyślnie układa się obrazy dużych rozmiarów. Uczestników naszej wyprawy bardziej interesowały drzewka z dojrzewającymi pomarańczami, rosnące obok stacji, niż muzeum wina.  Muszę co prawda przyznać, że zgromadzone w muzeum eksponaty stanowiły potwierdzenie ogromu pracy pokoleń winiarzy.

W drodze powrotnej odwiedziliśmy Quinta Dos Avidagos, nową posiadłość rodziny, która uprawą winorośli zajmuje się bagatela, od 1635 r. Wcześniej zajmowali się głównie produkcją winorośli dla słynnych domów porto, lecz kilkanaście lat temu, gdy zmieniły one strategię, decydując się na samodzielną produkcję, zaczęli sami produkować wina niewzmacniane. Efekt tej decyzji mogliśmy ocenić. Z win białych spróbowaliśmy Quinta Dos Avidagos Branco, wino ekstraktywne, o wyraźnej kwasowości, w nosie małe owoce, świetna końcówka. Świetne wino, zaskakująco wieńczące dzień pełen wrażeń. Okazało się jednak, że to był dopiero początek. Różowe Quinta Dos Avidagos Rose wcale nie było błahym różowym winem. Miało zaskakującą głębię, długo czuło się je na języku. Jestem pewien, że wino to może spokojnie poleżeć kilka lat w piwnicy, co w przypadku win różowych musi zaskakiwać. Wreszcie prześlijmy do topu tej winiarni: Quinta Dos Avidagos Reserva i Quinta do Alem Tanha Vinhas Welhas. To wina wielkie!!! Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Ich potencjał starzenia, zwłaszcza drugiego z nich, jest olbrzymi!!! Nie próbuję nawet oceniać, jak wielki.

Kosmiczne korki z Portugalii

Z tak przygotowanej kory dębu korkowego powstają korki do wina. Foto. SK
Z tak przygotowanej kory dębu korkowego powstają korki do wina. Foto. SK

Następnego dnia przemieściliśmy się do turystycznego miasteczka Espinho nieopodal Porto. Największą atrakcją jest tu niewątpliwie Ocean Atlantycki, jakże różny od naszego Bałtyku. Tego dnia mieliśmy cały czas tylko dla siebie, więc wykorzystaliśmy go na spacery wzdłuż oceanu, a wieczorem zjedliśmy kolację w typowej miejscowej restauracji, popijając ją, jakże by inaczej – winami z Douro, których w karcie win nie brakowało. Nocą otwieraliśmy okno balkonowe, a szum oceanu był najlepszą kołysanką.

Po dniu odpoczynku głównym punktem programu była wizyta w Amorim Foundation House. Jest to kompleks, na który składa się muzeum i efektownie odrestaurowana willa założycieli, a całość jest ulokowana przy fabryce korków. Rodzina Amorim to największy na świecie producent korków i zatyczek do win, choć nie tylko, bo produkowany przez nich korek jest stosowany również do innych celów (nawet jako materiał izolacyjny w amerykańskich promach kosmicznych.

W Porto się pracuje

W Porto czuć obietnicę dalekiego pełnego przygód rejsu. Foto. SK
W Porto czuć obietnicę dalekiego pełnego przygód rejsu. Foto. SK

Po lunchu z winem z Quinta Nova dotarliśmy do Porto. Po bezbarwnej Lizbonie Porto jest wręcz objawieniem. Portugalczycy mówią, że Lizbona się bawi, Coimbra śpiewa (fado), a Porto pracuje. Coś w tym jest. Nowa część Porto, to dynamiczne, nowoczesne, z rozmachem rozbudowujące się miasto. A stare Poro… Ciasno spiętrzone wąskie kamieniczki w dzielnicy Ribeira nasuwają skojarzenie w żaglowcem zrywającym się do biegu, a powiew wiatru omiatającego twarz obiecuje daleką, pełną przygód podróż. Jestem zauroczony Porto i nie wątpię, że tam wrócę. Oczywiście w programie było zwiedzanie miasta oraz odwiedziny i degustacje w kilku słynnych domach porto (Sandeman, Kopke). Muszę przyznać, że nie jestem fanem win porto, choć być może, zmienię zdanie. W trakcie kolacji w słynnym Calem podano nam wina z domu Kopke. Była oczywiście wyśmienita Reserva i bardzo dobre Porto. Jednak to, co przekonało mnie trochę do porto, wydarzyło się dwa dni wcześniej, w czasie kolacji w restauracji Castelhanos w Espinho. Do deseru podano wówczas Quinta Tecedeiras 2002 Vintage Port, świetne rocznikowe porto. Jego wyraźny, owocowy aromat był czymś tak zaskakującym, że do dziś nie mogę wyjść z podziwu. Wygląda na to, że nie od rzeczy jest poszukiwanie wybitnych rocznikowych win porto.

A tak w ogóle, polecam wyprawę do Portugalii. Ceny są na naszą kieszeń, a wrażeń co nie miara!!!

Sławomir Kowalczyk


18 Responses to Wyprawa do krainy porto

  1. masd napisał(a):

    Ciekawie napisane. Lizbona nieładna?????!!!!
    Chyba byliśmy w różnych Lizbonach. Lizbona była zniszczona w XVIII stuleciu przez pożar, powódź i trzęsienie ziemi, może dlatego jest nieładna???? Lewactwo rządzi w Portugali podobnie jak w Hiszpani. Kilka dni temu był tam papież Benedykt XVI, było wzniośle i dostojnie, a zaraz po jego wyjeździe prezydent podpisał ustwy antyludzkie. Lewactwo i masoneria rządzą.

  2. Sławomir Kowalczyk napisał(a):

    Do Masda:
    A nieładna. Brudna, źle i niestarannie restaurowana. Na każdym kroku widać, że marnuje się mnóstwo pieniędzy. U nas, choćby w moim Piotrkowie, środki z UE (niestety) są wykorzystywane o niebo lepiej i rozsądniej. Byłem w Lizbonie krótko przed wizytą papieża i widziałem kompletny chaos, związany z przygotowaniami tej wizyty. Aha, jeszcze jedno – kradną na potęgę. Nie mam ochoty tam wracać.

  3. pawel napisał(a):

    Lizbona ładna czy nieładna… Ale Dolina Douro jaka piękna!!! Choć myślę, że zdjęcia i tak nie oddają tego co widać „na żywo”… Czyż nie tak?

  4. Sławomir Kowalczyk napisał(a):

    Cudowna. O poranku nieziemsko piękna. Nic dziwnego, że powstają tam wina wręcz zjawiskowe. Co prawda te najlepsze trochę kosztują. Z drugiej strony, jeżeli się pomyśli, że winorośl dosłownie wrasta w skałę…

  5. masd napisał(a):

    Patyrząc od strony czystości i zagospodarowania stolic i miast Jewropy, to większość z nich jest zarządzana w sposób lewacki dlatego jest bałagan, brud i chaos. Tak samo jest w Rzymie, Paryżu, Madrycie itd. Trochę lepiej w mniejszych miejscowościach. Co do ładna czy nie ładna to rzecz gustu, a jak mawiali Starozytni o gustach sie nie dyskutuje.

  6. masd napisał(a):

    Widocznie mam spaczony gust Panie Sławku.

  7. paweł napisał(a):

    Panie Sławku,
    doszły mnie słuchy, że nie tylko w Dolinie Douro miał Pan przyjemność być, ale i w innych winiarskich regionach Europy, zapewne równie pięknych i smakowitych. Może dałoby się jeszcze coś napisać. Czasem zdrowo jest odpocząć od polityki, spraw bieżących i poczytać o czymś miłym dla podniebienia…
    Pozdrawiam
    P.

  8. masd napisał(a):

    Panie Sławku popieram wniosek Pana Pawła. Proszę o równie smakowite i obrazowe opisy winiarskich regionów z krajów: Hiszpanii, Włoch, przereklamowanej Francji, Grecji, Austri/Niemiec(wina reńskie i mozelskie), niedocenianych – Rumunii, Mołdawii, Bułgarii, Chorwacji, Armeni(z brendy zwane koniakami, jak przypuszczam, mylnie), Gruzji, może Południowej Afryki, Argentyny, Chile(koniecznie),…..

  9. masd napisał(a):

    I koniecznie coś o serach, najlepiej o francuskich, są naprawdę wyśmienite.

  10. masd napisał(a):

    I może coś o koniakach, burbonach, likierach i innych napitkach wyskokowych, z polskimi miodami i nalewkami włącznie.

  11. ojejciuojejciu napisał(a):

    Koledzy o smakowaniu trunków myślą w samych superlatywach, zwłaszcza w doborowym towarzystwie, smacznym jadle i odpowiedniej atmosferze. Pewien ‚nasz’ komentator prawicowy, smakosz win poleca: wino różowe ‚Cotes de Provence’, wino czerwone wytrawne z Langwedocji ‚Corbieres’, alzackie białe wino łagodne ‚Gewerztraminer’, deserowe słodkie białe i eleganckie wino ‚Santernes’, naturalne słodkie wino ‚Muscat do Rivesaltes’ oraz wina czilijskie z serii ‚świętych’ – ‚Santa Rita’, ‚Santa Catherina’, ‚Santa Anastasia’. Może jeden z Panów znawca regionalistyczny wypatrzyłby te marki w sklepach na powiatowej powojewódzkiej prowincji, a nastepnie, nie od razu wszystkie popróbowalibyśmy je i poznali smaki ‚naszego’ komentatora.

  12. prawda napisał(a):

    Dziś ze względu na obowiązki byłem w hurtowni alkoholi i wydaje mi się, że był dość duży wybór różnych win. Prównywalny do sklepów wielkopowierzchniowych i ceny chyba nieco mniejsze niż w tychże sklepach. Może trzeba się tam wybrać????

  13. prawda napisał(a):

    Jeszcze raz przynudzę. Czy ktoś zna te wina co wymienia je pan kolego „Ojejciuojejciu”???? Może ktoś je już spróbował i spróbowałby je opisać – te kolory, smaki, zapachy i jak smakują z odpowiednio do nich dopasowanymi potrawami???? Czekam niecierpliwie na odpowiedź.

  14. ojejciuojejciu napisał(a):

    Czekaj ‚prawda’ tatka latka.

  15. ćmok napisał(a):

    Dla uspokojenia nastrojów i emocji dyskusji oraz dla uśmiechu półgębkiem: w dzisiejszym wydaniu internetowym brukowca „Fakt” JEST OCENA 20 WIN PORTUGALSKICH sprzedawanych w sieci wielkosklepowej „Biedronka”; obecnie własność kapitału z Portugalii. Jestem ciekaw opinii innych znawców i smakoszy win, którzy tutaj czasem grasują i wchodzą do komentowania innych spraw – politycznych, ekonomicznych, kulturowych i społecznych. Ceny tych win są od ok.10 zł do 40 zł. Które warto kupić na początek? Myślę, że najlepiej opierać się na własnym smaku, a nie na tzw. znawców i ekspertów, którzy biorą forsę za wskazywanie tych najlepszych, czy bezstronnie? Jednocześnie jednak należy się na opinii kogoś oprzeć, aby był odnośnik.
    I jeszcze pytania dla kibiców kolarstwa silnie tutaj reprezentowanego – dlaczego nie piszecie o trwających lub odbytych już kolarskich wyścigach – w Argentynie, Dookoła Dubaju, Dookoła Kataru, Dookoła Omanu, Dookoła Algreve(zdaje się, że tak to się pisze?) w Portugalii, Dookoła Andaluzji w Hiszpanii oraz o mistrzostwach w kolarstwie torowym we Francji; rowerzyści z Polski (i rowerzystki) w zawodach ‚dwóch pedałów’ o jakich piszę zajmowali czołowe miejsca w pierwszych 20 i 30 na 80 kolarzy kończących wyścigi ze 100 startujących; jak tam nasi eksportowi mizdżowie z mistrzem świata na czele?
    Pozdrawiam Wszystkich serdecznie, szczególnie autorów i szefów tej strony i oczekuję równie zażartej dyskusji jak o sprawach polit.ekonom.społ.kultur.!!
    Do usłyszenia i do poczytania, a może do zobaczenia.

  16. pawel napisał(a):

    Trzy wina z najnowszej biedronkowej oferty portugalskiej próbowałem: Loios czerwony, Loios biały i Ermelinda czerwona. To ostatnie bardzo przyjemne, soczyste i w dobrej cenie. Ale, podobnie jak poprawny Loios, jest to – przynajmniej dla mnie – taki typ wina, który dość szybko mi się nudzi. Ale do dania typu pizza czy spaghetti są w sam raz!

  17. ćmok napisał(a):

    A co z resztą win? Może warto z tych 20 z 5, może 6 zakupić i spróbować? A jak te Lois czerwony i biały oraz Eremelinda czerwona ma się do podobnych włoskich, francuskich, hiszpańskich, austriackich, kalifornijskich, połudnowoafrykańskich, chilijskich, argentyńskich, greckich, mołdawskich i innych? Które lepsze i tańsze, a które gorsza i droższe? Post co prawda się zaczął i karnawał minął, a tu …..nicość.

  18. paweł napisał(a):

    Te portugalskie wina są troche inne niz pozostałe. Może to specyfika lokalnych szczepów…
    Temat szeroki. Wielu lepiej zapewne będzie smakować chilijskie Carmenere z Lidla (nazywa się Cimarosa) za jedyne 14,99 zł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *