Sexed – przepis na deprawację

Ta kampania, wbrew niegroźnym pozorom, jest bardzo dobrze przemyślana, nastawiona na całkowite zdeprawowanie młodych ludzi Czytaj więcej »

 

Z pamiętnika młodego prawaka: Wiwisekcja socjalizmu

Kapitalizm w dzisiejszych czasach służy jako chłopiec do bicia, winny wszelkiemu złu na świecie. Często używa się określenia „dziki kapitalizm”, mającego uosabiać chciwość, przedkładanie profitów ponad wartości moralne i wyzysk biednych ludzi. Ale jest coś znacznie gorszego nawet od „dzikiego kapitalizmu”. Jest to socjalizm.



Najpierw powiedzmy sobie: co to w ogóle jest socjalizm? Jest to utopijny pomysł środowisk lewicowych XIX wieku mający na celu zniesienie nierówności społecznych i wprowadzenie ogólnej szczęśliwości. Tak w dużym skrócie. Brzmi pięknie, prawda? Lecz nie dajmy się zwieść pozorom.

Jak już wspomniałem, socjalizm zakłada zniesienie różnic społecznych. Stara się to robić na różne sposoby, między innymi przez redystrybucję dóbr, czyli działanie Janosika – zabieramy bogatym, dajemy biednym. Na wysokich podatkach, mających podobno służyć wyrównywaniu różnic społecznych, skorzystali najbardziej pośrednicy, czyli biurokracja, która napasła się i rozrosła do niebotycznych rozmiarów. Szczytem absurdu jest podatek dla najbogatszych, wynoszący we Francji 75%. Doszło tam nawet do sytuacji, że kilka tysięcy gospodarstw zapłaciło podatek wyższy od swoich dochodów. Poza tym podatek progresywny jest łamaniem zasady praworządności państwa, która zakłada równość wszystkich obywateli wobec prawa.

W teorii zabiera się bogatym i daje biednym, a przynajmniej powinno. Część pieniędzy z redystrybucji zabierze biurokracja i rządzący, część (raczej niewielka) pójdzie na cele państwowe, a reszta wróci do różnych grup nacisku, które raczej na biedę nie narzekają. A potrzebujący zostaną z ręką w nocniku. Socjaliści czynią to szermując pojęciem „sprawiedliwość społeczna”. Jak zauważono mądrze, określenie to jest co najmniej podejrzane. Dlaczego? Bo narusza zasadę brzytwy Ockhama – nie mnoży się bytów ponad potrzeby. Jeśli sprawiedliwość społeczna to to samo co sprawiedliwość, to po co dodawać przymiotnik? Chyba, że nie jest tym samym. Wtedy mamy problem. Jeśli sprawiedliwość społeczna nie jest sprawiedliwością, to musi być niesprawiedliwością. Tertium non datur. Dochodzimy więc do sedna – wszelka redystrybucja dóbr jest niesprawiedliwa. A socjalizm wyrósł na łamaniu dziesiątego przykazania: Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego. Nie tylko kradzież, ale samo pożądanie jest złem. A to ono było motorem napędowym bolszewików i innych „łobuzów od historii”.

Za pięknymi hasłami socjalizmu stoją paskudne czyny. Socjalizm działa na zasadzie „cel uświęca środki”. Jest bandyckim ustrojem, w którym w imię wyrównywania różnic społecznych, zagłodzono na Ukrainie miliony ludzi. Polskę socjalizm zdegenerował, wepchnął na skraj bankructwa. A ten zły, paskudny, odrażający kapitalizm, czy wyrządził podobne krzywdy? Czy kapitalizm jest odpowiedzialny za śmierć i nędzę milionów ludzi? Ten „dziki kapitalizm” z zadupia jakim były Stany Zjednoczone, zrobił pierwsze mocarstwo świata. Gdzie Polacy w drugiej połowie XIX wieku emigrowali? Do USA, gdzie panował „dziki kapitalizm”.

Innym przejawem socjalizmu jest jego wersja niemiecka, nazywana narodowym socjalizmem albo nazizmem. Do szału doprowadzają mnie stwierdzenia, jakoby nazizm był ideologią skrajnie prawicową. Jest to absolutną głupotą. Narodowy socjalizm był na prawo od marksizmu-leninizmu – szanował w dość ograniczonej formie prywatność środków produkcji (rzecz jasna pod kontrolą państwa) – ale to nie powód, by nazywać nazistów prawicowcami. III Rzesza była państwem socjalnym i wypierającym się chrześcijańskich wartości, czyli całkowitą odwrotnością prawicy. Poza tym, jaki szanujący się prawicowiec nazwałby swoją partię socjalistyczną i robotników? Dziwnym trafem narodowych socjalistów mianują prawicą ludzie ze środowisk lewackich. Czyżby chcieli odwrócić uwagę od swoich ideologicznych antenatów?

Kolejną spuścizną socjalizmu są związki zawodowe, których działalność określiłbym jako co najmniej szkodliwą. Primo: związki zawodowe są finansowane w większości przez pracodawców. Pracodawca nie będzie dopłacał do interesu, dlatego koszt przeniesie na konsumentów. Ludzie, którzy nie są w związku, a nawet nie są robotnikami, łożą na ten cel ze swoich kieszeni, chcąc czy nie chcąc. W cenę produktu producent wlicza koszt utrzymania związków zawodowych. Poza tym jest to łamanie (znowu) zasady praworządności państwa i równości wobec prawa – związki zawodowe jak i inne grupy mają przywileje, które są właśnie łamaniem tych zasad. Związki zawodowe to jedna z wielu sitw, która chce się jak najbardziej nachapać, a dobro wspólne, czyli państwo, ma tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Secundo: to, co postulują związki zawodowe jest szkodliwe dla gospodarki państwa, dla konsumentów, dla ludzi szukających pracy, a nawet dla tych, którzy pracują. Wyjaśnię po kolei. Związki zawodowe domagają się podwyższenia płacy minimalnej i zabezpieczeń dla pracowników. Ma to być z zyskiem dla pracowników, ale efekt jest odwrotny do zamierzonego. Podniesienie płacy minimalnej powoduje zwiększenie kosztu utrzymania pracownika przez pracodawcę. Nawet jeśli ktoś chciałby pracować za mniej niż płaca minimalna, to nie może zostać zatrudniony. Pracodawca zaś, działający tak, by minimalizować wydatki, a maksymalizować zysk, będzie musiał zwolnić część pracowników. Pewne jest też, że przedsiębiorca przerzuci podwyższony koszt utrzymania pracownika na konsumentów w postaci wzrostu cen, o czym już wspominałem. Poza tym działa tu jedna z podstawowych zasad ekonomii – im wyżej opodatkowane dobro, tym jest go mniej. Wysokie bezrobocie w Polsce jest spowodowane zbyt wysokim kosztem pracy. Jak widać na działalności związków zawodowych tracą wszyscy, oprócz samych działaczy. Los Detroit jest tego dowodem.

Socjalizm generuje wszelkiej maści patologie społeczne. W jednym z krajów afrykańskich, bodajże w RPA, istnieje zasiłek socjalny dla kobiet, które urodzą niepełnosprawne dzieci. Co w takim razie robią kobiety? Zachodzą w ciążę i w jej trakcie piją alkohol. Socjalizm, kusząc możliwością zdobycia łatwych pieniędzy, degeneruje moralnie ludzi. Promuje również lenistwo i cwaniactwo. Jeśli wszyscy mają mieć po równo, niezależnie od umiejętności, to po co się starać? Tak niszczy się wybitne jednostki z aspiracjami. Łatwy dostęp do świadczeń społecznych zniechęca do podjęcia pracy, a przez to demoralizuje. Socjalizm wychowuje ludzi, którzy chcą brać, a nie chcą dawać. Uczy postawy „mnie się należy, a reszta mnie nie obchodzi”. Socjalizm, a nie kapitalizm robi z ludzi egoistów, choć w teorii wydaje się odwrotnie. „Nie pytajcie, co kraj może zrobić dla was; pytajcie, co wy możecie zrobić dla kraju”, powiedział John Fitzgerald Kennedy. Niby socjalista, a jednak wymyślił coś mądrego.

Problemem jest system obowiązkowych ubezpieczeń społecznych, który dno osiągnął w Polsce pod postacią ZUS. Postulaty obowiązkowych ubezpieczeń zdjął z czerwonych sztandarów Żelazny Kanclerz Otto von Bismarck, wprowadzając tzw. Triadę Bismarckowską (ubezpieczenia na wypadek choroby – 1883 rok, ubezpieczenie od wypadków przy pracy – 1884 rok, ubezpieczenie w razie starości i inwalidztwa – 1889 rok). Obowiązkowe ubezpieczenia społeczne są sprzeczne z kolejną zasadą ekonomii, że jeśli jakieś dobro lub jakaś usługa jest obowiązkowa, to jej cena rośnie. Gdyby nie brali nam pieniędzy na ZUS, to od razu zmalałoby bezrobocie (zmniejszenie obciążeń pracodawców – zatrudniliby więcej ludzi), a ceny ubezpieczeń zmalałyby, bo prywatne ubezpieczalnie konkurowałyby na wolnym rynku, nieograniczonym przez monopolistę (ZUS).

Socjalizm chce kontrolować wszystko z góry. Zatrudnia armię urzędników. Socjalizm w państwach bloku wschodniego upadł, bo był niewydolny ekonomicznie. Grecja upada, bo jest w niej za dużo socjalizmu. Budżetówka wynosiła tam 20%. Państwo socjalistyczne to państwa duże, ale słabe – sięga głęboko w wiele aspektów życia, utrudniając je, a nie potrafi wypełnić swoich podstawowych funkcji. Jest przeciwieństwem państwa minimum – małego, ale silnego, zajmującego się tylko sprawami ogólnonarodowymi, a ludziom dającego swobodę.

Żeby państwo było tanie musi działać społeczeństwo obywatelskie. A najlepszym podłożem do społeczeństwa obywatelskiego jest chrześcijańska zasada miłości bliźniego. Gdyby zamiast zabierać nam pieniądze z podatków i nieefektywnie je wydawać, przy okazji pasąc urzędników, nie lepiej zostawić te pieniądze ludziom? Ludzie lepiej je wydadzą bez pośredników. I wierzę, że będą sobie pomagać, bo mają to w naturze. Socjalizm traktuje ludzi jak bydło, nie wiedzące jak wydawać swoje pieniądze, a ci, którzy promują socjalizm pod płaszczykiem pomocniczości (socjalizm jest wszak karykaturą chrześcijaństwa) chyba nie wierzą w to, że ludzie mogą sobie pomagać w odruchu bezinteresowności, na przykład przez organizacje charytatywne. Urzędnik, choćby na szczytny cel, ze złotówki z naszego podatku, weźmie połowę dla siebie. A organizacja pozarządowa weźmie tylko 10% na swoje utrzymanie. Co jest więc bardziej efektywne?

Parafrazując przeinaczony cytat Churchilla, kapitalizm nie jest najlepszy, ale nic lepszego do tej pory nie wymyślono. Socjalizm jest z gruntu zły, bo zbudowany na fałszywych przesłankach. Kapitalizm jest aksjologicznie neutralny i zależny od moralności ludzi. Jeśli braknie moralności, to posypie się nawet kapitalizm. (Tylko niech lekarstwem na problemy kapitalizmu nie będzie socjalistyczny interwencjonizm, bo to bardziej szkodliwe od choroby, niczym „syropy” rtęciowe na kiłę w XVI i XVII wieku). I nie wierzę, że „dziki kapitalizm” uczyni ludzi biednymi. W Chinach po reformach wolnorynkowych zmalała liczba ludzi żyjących poniżej poziomu socjalnego. Reformy wolnorynkowe Margaret Thatcher wyciągnęły Wielką Brytanię z kryzysu, w który wpędziły ją rządy SOCJALISTYCZNYCH laburzystów. Przykłady można mnożyć, ale nie o to chodzi.

Konkludując, socjalizm należy wyeliminować z życia społecznego, politycznego i ekonomicznego, a wszystkim to wyjdzie na dobre. Dlatego pamiętajcie, gdzie jest jego miejsce:

Zaglądali do kufrów, zaglądali do waliz,
nie zajrzeli do dupy – tam miałem socjalizm.
Tam go miejcie, czego wam życzę.

Maciej Mierzwa

Artykuł pochodzi z kwartalnika „Nowa Strategia” (nr 2/2013). Przedruk za zgodą redakcji.


One Response to Z pamiętnika młodego prawaka: Wiwisekcja socjalizmu

  1. Grzegorz napisał(a):

    Wolność polega na tym, że prywatny redaktor zakłada sobie prywatny portal i może tam wprowadzać dowolne zasady (np. to że wszystkie komentarze @marko są z automatu usuwane). Rynek (czytelnicy) ocenia czy takie zasady im odpowiadają i korzystają lub odchodzą do konkurencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *