Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy Czytaj więcej »

 

Znałem robotnika, był niepiśmienny…

…nie poznał nawet, co to A, B i C. Lecz słuchał, co mówił Lenin – i teraz wszystko już wie!
Przypomniała mi się ta perełka poezji zaangażowanej, bo parę tygodni temu miałem okazję wypowiadać się w Polskim Radiu 24 na temat rajów podatkowych. Przy okazji poruszaliśmy też inne zagadnienia, m.in. bezrobocie, biedę, korupcję i inne dobrodziejstwa socjalizmu.



Pod koniec wystąpienia dodałem, że współczesnemu robotnikowi żyje się teraz znacznie gorzej niż robotnikowi w XIX wieku. Wówczas niepiśmienny robotnik pracujący w fabryce utrzymywał z pensji siebie, żonę zajmującą się domem oraz kilkoro-kilkanaścioro dzieci, z których co najmniej troje-czworo dożywało dorosłości i miało własne dzieci.

Czy robotnik w XXI wieku może z jednej pensji utrzymać tyle osób? Nie, nie może. Współczesnemu specjaliście, a co dopiero mówić o robotniku, trudno byłoby utrzymać siebie i choćby jedno dziecko tylko z jednej pensji. Na to, aby mieć kilkoro dzieci i niepracującego zarobkowo partnera, stać obecnie wyłącznie wąską grupę dobrze zarabiających osób.

No dobrze, a co z umieralnością niemowląt w XIX wieku, ogólną jakością życia, ciasnotą mieszkań robotników, wspólnymi sraczami na podwórku, dramatem osób kalekich, brakiem bezpieczeństwa i higieny pracy i innymi nieszczęściami?

Wszystkie minusy życia w XIX wieku są prawdziwe i niepodważalne. Dodałbym jeszcze fatalną opiekę dentystyczną, czarną ospę i brak żelazek elektrycznych. I nie jest to pełna lista niedogodności. Z pewnością poziom życia kogoś, kto miał wypadek przy pracy, a nie był ubezpieczony, był nie do pozazdroszczenia. Jego bliskich również – zamiast ojca rodziny, który do tej pory ich utrzymywał, mieli teraz kalekę, który sam wymagał pomocy. Już chyba najłatwiej było sobie poradzić z sytuacją śmierci kobiety. Zaś najlepsza polisa emerytalna, czyli dzieci, mogła zginąć na wojnie – chłopcy na froncie, a dziewczynki po przesunięciu linii frontu.

Nowoczesne ubezpieczenia zdrowotne pojawiły się dopiero w drugiej połowie XIX wieku – właśnie jako reakcja na rosnące problemy industrializacji, a także w odpowiedzi na częściowo związany z industrializacją rozwój medycyny i potanienie usług medycznych. Różnica pomiędzy wiekiem XIX a poprzednimi stuleciami była pod względem demograficznym różnicą ilościową. Nigdy wcześniej cywilizacja nie znała tak dużych skupisk ludności, dlatego dość szybko okazało się, że dotychczasowe rozwiązania nie przystają do nowej sytuacji i nowych problemów. Chciałbym, aby to było jasne – powstanie i rozwój ubezpieczeń, zwłaszcza zdrowotnych, to w dużej mierze zasługa tego krwiożerczego kapitalizmu przemysłowego i potrzeb, które ten kapitalizm wytworzył, m.in. ochrony zdrowia dostępnej masowo (w pewnym sensie masowo, tj. uwzględniając dobrowolność umów).

Natomiast za prowadzenie wojen kapitalizmu proszę nie winić – to zawsze była, jest i będzie zabawka najbardziej zbrodniczej instytucji świata, czyli rządów państwowych. Żadna prywatna organizacja przestępcza ani nawet najbardziej maniakalny lider grupy oszołomów nie wysłali na tamten świat tylu ludzi, ilu wysłały rządy realizujące politykę pokoju światowego, przestrzeni życiowej czy obrony jedynie słusznej prawdy.

Czytając większość publikacji na temat XIX wieku, można najczęściej spotkać jedną wersję historii – że dopiero rozwój związków zawodowych, planowania społecznego, prawa pacy i ubezpieczeń socjalnych oraz wprowadzenie podatku dochodowego (też końcówka XIX wieku) pozwoliło utorować drogę rozwiązaniom podnoszącym standard życia i bezpieczeństwo robotników. Jakby powiedział niejeden marksista – ograniczenie wszechwładzy burżuazyjnego aparatu ucisku otworzyło masom drogę do bezpiecznego i godnego życia bez wyzysku klasy robotniczej. Innymi słowy – gdyby nie związki zawodowe i myśl marksistowska, zwulgaryzowana i sprowadzona do czystego bełkotu przez Lenina, bylibyśmy wciąż gnębieni przez tłuste kapitalistyczne świnie. Śmiem jednak twierdzić, że właśnie te wszystkie zdobycze były gwoździem do trumny XIX-wiecznego rozwoju i przyczyną obecnej nędzy.

Powód – nawiązując do Marksa i Lenina oraz wierszyka we wstępie – jest dość prosty. Największy błąd Marksa polegał na tym, że nie zrozumiał tego, co pisał Adam Smith na temat wymiany handlowej. Według Smitha dobrowolność wymiany opiera się na tym, że każdy wymienia produkt, bo ten, który posiada, ma mniejszą wartość niż ten, który otrzymuje w zamian. Tylko pod tym warunkiem transakcja jest opłacalna dla obu stron. Tymczasem Marks skupił się na „ekwiwalentności towaru”, tym samym całkowicie pozbawiając produkt wartości wymiennej, a ograniczając się wyłącznie do jego wartości użytkowej. Skoro zatem praca robotnika ma wyłącznie wartość użytkową, robotnik zawsze będzie podmiotem słabszym, który wymaga instytucjonalnej ochrony.

Ten błąd powtarza do dziś całe lewacko-związkowe środowisko, które tak samo jak Marks kompletnie nie rozumie istoty najważniejszego aspektu gospodarczego, czyli wolnej wymiany handlowej. Z tego błędu wynika też niezrozumienie podstawowego mechanizmu – że owa ochrona robotników (rzeczywista czy iluzoryczna) zawsze kosztuje. Ochronę miejsc pracy finansują bezpośrednio pracodawcy, a pośrednio – bezrobotni. To dlatego każde hasło „chrońmy miejsca pracy” w rzeczywistości oznacza „zwiększajmy obszar biedy i bezrobocia”. Wolność została skojarzona przez lewicę jako przeciwstawienie dobrobytu, a niewolnictwo (zwane też socjalizmem) jest gloryfikowane jako największy dar.

Wskutek dobrodziejstw owego daru wprowadzanego sukcesywnie od stu kilkudziesięciu lat mamy dzisiaj raj na ziemi. W efekcie w tym raju tylko nielicznych bogatych stać na to, na co było stać niepiśmiennego robotnika w XIX wieku. Zatem dzisiejsza bieda jest ceną, jaką płacimy za bliżej nieokreślony postęp i wątpliwe zdobycze socjalne. Sto pięćdziesiąt lat temu jako prosty robotnik w fabryce mógłbym utrzymać niepracującą żonę i kilkoro dzieci. Dzisiaj – jako czynnego zawodowo prawnika – nie stać mnie na taki luksus.

Obecny dobrobyt uczynił mnie nędzarzem w porównaniu choćby do majstra w XIX-wiecznej fabryce, nie mówiąc już o osobach ze sfer przedsiębiorczości czy burżuazji. Nie powinno to dziwić, skoro żyjemy w systemie niewolniczym. Niewolnik, zarówno ten w czasach rzymskich, jak i w świecie nowożytnym, również miał ograniczone pole rozwoju. Z jedną różnicą – pan mógł niewolnika wyzwolić. Dzisiaj widoków na to raczej nie ma.

Czy mimo to jest szansa na zastąpienie obecnego dobrobytu XIX-wiecznym wyzyskiem?

Paweł Budrewicz

Autor jest radcą prawnym i ekspertem Centrum im. Adama Smitha. Prowadzi bloga stopsocjalizmowi.pl


18 Responses to Znałem robotnika, był niepiśmienny…

  1. tak dla oddechu napisał(a):

    Dla oddechu od polityki i ekonomii i innych mrzonek coś ciekawego o winie, nie tylko przereklamowanych dla snobów francuskich, włoskich, hiszpańskich czy portugalskich, są również z innych regionów świata smakowite kąski, przynajmniej z opisu tak wynika, to może trzeba w realu je przetestować: http://www.pch24.pl/wina-z-gruzji—kolebki-winiarstwa,15620,i.html Okazuje się, że ojczyzną wina nie jest region Śródziemnego Morza, lecz Morze Czarne, chyba, że ujawnione zostaną nowe odkrycia, które jeszcze gdzie indziej przeniosą winiarskie korzenie?

  2. wolnościowiec napisał(a):

    Wydaje mi się ze widoki na powrot do wyzysku XIX wiecznego są, Głownym problemem, jest tylko i aż ,brak komunikacji, a co za tym idzie zjednoczenia się w jedna wielka grupe wolnosciowcow. Czegas nam brakuje, żeby ta iskre zapalić, a może jeszcze trzeba poczekać, tylko szkoda tego czasu.Ale takie artykuly, jak panski pojawiają się coraz częściej daja innym do myslenia i daja trochę nadzieji jest nas coraz więcej.

  3. Marko napisał(a):

    W spoleczenstwie indywidualistycznym jakim jest kapitalizm nie ma miejsca na rewolucje i bunty. Nie nalezy zatem takowych oczekiwac. Nawet jak ludziom zajrzy totalny glod do geby, pojda rabowac wszystkich i wszystko po drodze, a rewolucji nie zrobia. Ot taka blokada mozgu wolnymi haslami typu: rUpta co Hceta.

  4. krzyś napisał(a):

    „blokada mózgu wolnymi hasłami” – czyli zniewolić ale po menedżersku … ot lewactwo zawsze umiało przybierać różne oblicza ….

  5. Marko napisał(a):

    Dyscyplina to podstawa funkcjonowania kazdego stada gamoniu, tym bardziej baranow takich jak ty. Zajmij sie czyms sensownym zamiast belkotac o rzeczach o jakich nie masz najmniejszego pojecia agencie.

  6. krzyś napisał(a):

    „Dyscyplina to podstawa funkcjonowania każdego stada gamoniu” – już wiem gdzie masz konsumentów ,traktujesz ich jak stado czyli jesteś lewak,kilka prowokacji i wyszło szydło z worka a tak dobrze się farbowałeś CZERWONY MENEDŻERZE ha ha ha

  7. Halleth napisał(a):

    „Dyscyplina to podstawa funkcjonowania kazdego stada” – przykro mi, ale ja nie jestem elementem stada. Jestem jednostka, ktora ma swoje cele, wartosci, osiagniecia, porazki, smutki i radosci. I one licza sie dla mnie nieskonczenie bardziej, niz krzysia, marka, wolnosciowca i wszystkich innych, ktorzy czytaja to forum. W ramach empatii moge Wam pomoc, w ramach zadzy wiedzy moge sie od Was uczyc, ale NIGDY nie utworze z Wami „zbiorowej swiadomosci”. I chcialbym, zeby koledzy Marka przestali mi narzucac co jest dla mnie dobre, bo sam to wiem. A jak nie wiem, to w ramach milosci blizniego mozecie mi to powiedziec, ale NIE NAKAZYWAC.

  8. belzebub napisał(a):

    nie czytałem ale tytuł mówi sam za siebie…w kapitalizmie, wyzyskiwacze najlepiej chcieliby roboli, którzy mają zerową świadomość. W imię zysku lepiej zatrudniać tępych analfabetów, niż gości z pojęciem o wszystkim, gdyż ci, będą chcieli więcej…maksymalizacja zysków! Twarz prawdziwego kapitalisty okryta jest naszą krwią…i tak tam! Dobra, a teraz o co chodziło w tekście? Zgadłem intencję autora?

  9. krzyś napisał(a):

    @belzebub:jak nie czytałeś to… zrównujesz się do komentatorów np TVN którzy też nie czytali ale z góry swoje wiedzą czyli nic nie wiedzą bo jak mawiał Scott Hamilton „jedyną niepełnosprawnością jest złe nastawienie”

  10. krzyś napisał(a):

    do Halletha:i masz rację,nawet najpiękniejsza idea nie może być narzucona.Powinna być aktem woli a nie dyscyplinowaniem stada.Poziom argumentacji (chyba nadużyłem tego słowa)Marka sprowadza się niestety do zarządzania odgórnego.Gdzieś już to kiedyś słyszałem,oczywiście dla dobra społeczeństwa.Tylko czy ktoś spytał „uzdrawianego” czy chce być uzdrowiony? A może chce być nikim.Tylko wolność oparta o prawo gwarantuje nam życie zgodne z własnym sumieniem.Nie róbta co chceta,bo to ma tyle wspólnego z wolnością co sprawiedliwość z sprawiedliwością społeczną.Także Hallet zgadzam się z Tobą :proponować nie narzucać i tylko tyle dla niektórych aż tyle…

  11. Marko napisał(a):

    Jestes Halleth jestes, nawet jak sie buntujesz jestes elementem stada. Tylko masz problem z wyobraznia, podobnie jak agencik K. Wam sie wszystko kojarzy z towarzyszami z PZPR czy Korea kiedy slyszycie stado i dyscyplina. Haslo dyscyplina w stadzie oznacza ramy, w jakich sie poruszasz, a nie ze ktos ci mowi co masz jesc, o ktorej godzinie i z kim. Nie ma absolutniej wolnosci, a gdyby byla to z niej powstaje anarchia, chaos i upadek. W pewnym sensie swiat doswiadcza teraz tego upadku. Od wolnosci sie zaczelo… Zycie chocby dwoch ludzie ze soba jest juz umowa i pojsciem na kompromisy, a co dopiero kilku milionow. Myslec wiec logicznie i rozsadnie, a nie z emocjami i zla wyobraznia.

  12. Marko napisał(a):

    Gamoniu Gospodarczy nie ma czerwonych menadzerow – sa tylko czerwoni, farbowani towarzysze. Masz luki w szarych komorkach i nie rozrozniasz dwoch prostych pojec. Spytaj mamy i taty za jaka kare cie zrobili i wypscili do zycia?!

  13. krzyś napisał(a):

    Zebrałem kilka perełek Marko który zasłynął z błyskotliwych wypowiedzi:”Gamoniu Gospodarczy nie ma czerwonych menadzerow – sa tylko czerwoni, farbowani towarzysze. Masz luki w szarych komorkach i nie rozrozniasz dwoch prostych pojec. Spytaj mamy i taty za jaka kare cie zrobili i wypscili do zycia?!” albo to,normalnie zmiażdżył mnie:”Krzys polecam porzadna lewatywe odbytu, rozluznisz muskuly i bedziesz troche spokojniejszy w puszczaniu brzydko pachnacych urojen.” ale szczytem błyskotliwości i chyba nr 1 jest to:”Do K: idz sie baranie najpierw naucz jezyka polskiego uzywac poprawnie – najlepiej w jakiejs prywatnej szkolce – a potem dopiero zabieraj sie do komentowania.”( pisownia oryg.) ale o dziwo Marko ma czasem przemyślenia,posłuchajcie:”Red Bulls, Blacks reklamowane przez tego od smierdzacych skarpet, chipsy, hoop cole z lesbijkami w reklamach, Frugo z menelami…sama reklama musi dzisiaj byc w formie dewiacji, zeby wbijala sie w betnowe mozgi „nowej generacji obywateli”. Panstwo menedzerskie w sferze moralnosci nie mialoby tych problemow. Zalozeniem panstwa menedzerskiego jest „zdrowa konsumcja” a nie zysk.” wręcz genialne,że mamy tu na forum zwolenników wolności takie oryginalne,innowacyjne,kreatywne przemyślenia.Czyż nie czujecie się zmiażdżeni? A wszytko na jeden zarzut:lewak.Dobranoc wszystkim.Krzyś

  14. krzyś napisał(a):

    I jeszcze jedno:będę Cię cytował jako klasyka państwa menedżerskiego,obyś tylko nie był w nim menedżerem.
    I uważaj przy kolejnych inwektywach („argumentach”),wykorzystam je z premedytacją do kolejnej porcji Twoich perełek.

  15. Halleth napisał(a):

    @Marko:
    „Nie ma absolutniej wolnosci, a gdyby byla to z niej powstaje anarchia, chaos i upadek.”
    Zgadzam sie. Wolnosc jednostki ograniczona jest przez prawo. Prawo jest narzucane. Idea wprowadzania prawa jest unormowanie pewnych spraw. Nie jestem anarchista, ciesze sie, ze bylismy w stanie umowic sie po ktorej stronie jezdni jezdzimy.

    „Haslo dyscyplina w stadzie oznacza ramy, w jakich sie poruszasz, a nie ze ktos ci mowi co masz jesc, o ktorej godzinie i z kim.”
    Zeby tak bylo, nie byloby w ogole tej dyskusji. Dyscyplina w stadzie, o ktorej tu mowisz, to dla mnie definicja cywilizacji. Problem w tym, ze w chwili obecnej panstwo WCHODZI do domow, mowi co mam jesc, mowi u kogo mam sie leczyc, mowi ile mam >>odkladac na emeryture<<. Problem w tym, ze panstwo jest jedynie zarzadzane. Menedzerowie zmieniaja sie co 4 lata, a kazdy z nich traktuje to stanowisko tylko i wylacznie z perspektywy wlasnych korzysci. Nie ma w tym nic zlego, jezeli to sie dzieje w prywatnej firmie. Ale Panstwo od firmy rozni sie tym, ze posiada srodki przymusu. I nasi zarzadzajacy wykorzystuja przywileje do normowania nam zycia w sposob stanowczo przesadny. I tu jest problem, bo na to nie ma hamulca.

  16. Marko napisał(a):

    To co teraz mamy to panstwo polityczne a nie menedzerskie. To zdeformowany kapitalizm, ktory sie przeistoczyl w korporacyjny zamordyzm. Jest teraz w fazie groteski, za chwile wyjda dyrektywy jak w kiblu masz sciagac gacie, zajmowac pozycje i z jakiego kata podcierac zadek, uzywajac oczywiscie papieru koloru X i grubosci Y. To sie zawali, co do tego nie ma watpliwosci. Kazda kula sniezna toczy sie do czasu az natrafi na swoj koniec. Co potem – jest b. wazne – albo kolejna formula panstwa banksterskiego albo cos rozsadnego czyli panstwa gospodarczego. Nie myl nigdy menedzera z politykiem. Ignorantom menedzer miesza sie z czerwonym planista-towarzyszem z PZPR. Inaczej zabrniesz w slepy zaulek jak oszolomy od Kurwina typu Krzys, grzes, Wies i innego robactwo.

  17. krzyś napisał(a):

    „Inaczej zabrniesz w slepy zaulek jak oszolomy od Kurwina typu Krzys, grzes, Wies i innego robactwo.” pierwsza perełka Marko,dawaj co stać Cię tylko na robactwo? W sumie kapitalna stylistyka,gdzieś Ty się tego uczył? Czekam na więcej „błysnięć”

  18. Halleth napisał(a):

    @Marko widze, ze lubisz bic piane 🙂 Nazwij sobie jak chcesz – panstwo polityczne, banksterskie. To nie zmienia faktu, ze osoby na prominentnych stanowiskach tylko zarzadzaja powierzonym mieniem, nie posiadajac go, a ich celem jest zbieranie okruchow. Z tym, ze okruszki z bilionowego budzetu sa calkiem spore z punktu widzenia przecietnego obywatela.
    „Ignorantom menedzer miesza sie z czerwonym planista-towarzyszem z PZPR” szczerze powiedziawszy nie wiem skad wrzucasz tu odwolanie do PZPR… I wogole do planistow…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *