Media, czyli o oddzielaniu ziarna od plew

Oddziaływanie ideologiczne i propagandowe przynosi znacznie lepsze i trwalsze rezultaty, bez konieczności utrzymywania licznych sił policyjnych Czytaj więcej »

 

Związek homoseksualny nigdy nie zastąpi rodziny

Portal Prokapitalizm.pl rozmawia z posłem PiS do Parlamentu Europejskiego, Konradem Szymańskim

Prokapitalizm.pl: Jak ocenia Pan wyrok Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie przyznania homoseksualiście ze Szczecina prawa dziedziczenia lokalu mieszkalnego po zmarłym partnerze. Czy wyrok ten jest wiążący dla Polski?

Konrad Szymański: Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu dotyczący objęcia prawa najmu do lokalu jest niestety kolejnym w ostatnich latach przypadkiem wykraczania przez Trybunał poza swoje kompetencje. ETPCz nie ma bowiem prawnego mandatu do ingerowania w regulacje z zakresu szeroko rozumianego prawa rodzinnego (w tym np. w redefiniowanie prawnego znaczenia pojęcia konkubinatu, utrwalonego przez polski Sąd Najwyższy). Dlatego też uważam, że rząd polski powinien przedsięwziąć na forum Rady Europy kroki, które powstrzymają Trybunał przed dalszym samowolnym poszerzaniem swych kompetencji.

Zwolennicy członkostwa Polski w UE oraz ci, którzy ostro agitowali za Traktatem z Lizbony, by uspokoić sceptyków twierdzili, że ustawodawstwo dotyczące sfery moralności, spraw światopoglądowych (tzw. prawa homoseksualistów, aborcja...), ma pozostać w gestii lokalnych parlamentów. Czy nie sądzi Pan, że tylko kwestią czasu jest, jak wykładnie Trybunału w Strasburgu staną się obowiązujące dla wszystkich krajów UE? A jakie są te wykładnie i w jakim kierunku zmierzają - widać jak na dłoni...

Podstawowym zagrożeniem są nie tyle prawne podstawy traktatowe, ile ich nadinterpretacja przez gremia europejskie, z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka i Komisją Europejską na czele. Wielokrotnie wskazywałem, że jeśli nie będziemy protestować przy choćby najmniejszych przypadkach nadużywania zapisów traktatów międzynarodowych kwestią czasu będzie nasilanie się tego zjawiska. Dziwi mnie to, że nawet dziś wiele osób nie dostrzega tego problemu.

Czy biorąc pod uwagę fakty z ostatnich miesięcy a właściwie ostatnich lat, tj. dość agresywną kampanię środowisk gejowskich domagających się od państwa różnych przywilejów, która za jakiś czas skończy się zapewne żądaniem wprowadzenia prawa do adopcji dzieci przez, ciągłe dążenie środowisk lewicowych do ustanowienia aborcji na życzenie, prób wrogiego przeciwstawiania, zwłaszcza przez środowiska feministyczne, kobiet mężczyznom i na odwrót, czy ostatnio - nowelizację ustawy o przemocy w rodzinie, można pokusić się o stwierdzenie, że mamy w Polsce do czynienia z realizacją planu zniszczenia tradycyjnej rodziny?

Jestem zdecydowanie przeciwny jakimkolwiek zmianom w zakresie statusu prawnego związków homoseksualnych. Aktualna ich sytuacja oznacza legalność homoseksualizmu bez korzystania z jakichkolwiek przywilejów prawnych należących do rodziny. Każda reforma idąca w kierunku uznania prawnej podmiotowości związków homoseksualnych uruchomi kolejne kroki, których celem jest uznanie związku homoseksualnego za równy małżeństwu, nie wyłączając prawa do adopcji dzieci. Nie ma powodu, by przywileje prawne należne rodzinie przysługiwały jakimkolwiek innym typom relacji międzyludzkich. Rodzina, jako miejsce nie tylko biologicznego przyjścia na świat dzieci, ale także miejsce ich socjalizacji i wprowadzenia w świat kultury, ma prawo oczekiwać zapewnienia jej specjalnego miejsca w systemie prawnym. Inne związki, także te, które uznajemy za dobroczynne dla społeczeństwa, np. koleżeństwo, czy przyjaźń nie mają żadnych publicznych przywilejów. Tym bardziej kontrowersyjne moralnie związki homoseksualne nieudolnie naśladujące formę życia rodzinnego nie mają powodu oczekiwać jakichkolwiek przywilejów prawnych.

Projekt ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie jest bardzo kontrowersyjny. Wydaje się on zakłócać równowagę pomiędzy zaufaniem do rodziny jako najmniejszej komórki społecznej a władztwem państwa. To z kolei niebezpiecznie zbliża nas w stronę np. niemieckich regulacji ustawowych, które są powszechnie krytykowane w Europie ze względu na ich arbitralność. Działające tam Jugendamty bez odpowiedniego nadzoru stały się "państwem w państwie" częstokroć podejmują decyzje godzące w dobro rodziny jako takiej. Wielokrotnie krytykowałem działalność Jugendamtów na forum Parlamentu Europejskiego. Tym bardziej więc jestem krytyczny wobec projektów, które teoretycznie służąc dobrym intencjom w praktyce mogą ograniczyć prawa rodziców w zakresie wychowywania swych dzieci w sposób nieproporcjonalny i nieuzasadniony. Oczywiste jest, że wszystkie podobne działania osłabiają już i tak iluzoryczną ochronę i wsparcie rodzin.

Zwolennicy tego typu ustawodawstwa podkreślają, że na zachodzie już od dawna jest ono standardem. Czy mógłby Pan poseł powiedzieć, jak to wygląda na zachodzie i jaka jest tam kondycja tradycyjnej rodziny?

Trudno uznać kraje zachodnie za wzór do naśladowania w kontekście tamtejszej kondycji rodziny. W niektórych z tych krajów coraz częściej jednak pojawiają się głosy rozsądku wskazujące na konieczność mocniejszego wspierania rodzin przez państwo. W Skandynawii jest to rozwinięta polityka socjalna, z kolei w Niemczech od kilku lat debatuje się nad pomysłem tzw. rodzinnego prawa wyborczego (dodatkowego prawa głosu przysługującego rodzicom w zastępstwie ich dzieci). Takie działania są jednak głównie efektem pragmatyzmu demograficznego, nie nagłą chęcią restytucji zasad moralnych. Trudno dziś powiedzieć na ile rozwiążą one problemy demograficzne krajów zachodnich.

Czy jest jakaś szansa na skutecznego przeciwstawianie się tym niebezpiecznym trendom na forum Parlamentu Europejskiego? Jak możemy przeciwstawiać się im w kraju?

Wielokrotnie podkreślałem na forum Parlamentu Europejskiego, że kwestie dotyczące moralności nie mogą być przedmiotem ingerencji prawa europejskiego ani wyroków europejskich sądów. Wraz z innymi posłami EKR oraz częścią posłów EPP zabiegamy aby konsekwentnie usuwać z aktów prawnych przyjmowanych przez Parlament zapisy ingerujące w kwestie moralne. Ważne jednak aby poza wyraźnym głosem posłów do Parlamentu Europejskiego równie wyraziste było stanowisko Rządu RP, który niestety wydaje się wzbraniać przed zabieraniem głosu na tematy "społecznie wrażliwe". To rząd powinien zdecydowanie sprzeciwiać się pozaprawnym interpretacjom traktatów przez gremia europejskie.

Rozmawiał Paweł Sztąberek


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *